wtorek, 9 listopada 2010

143 – FOTO – PRZYWIEZIONO Z WYPRAWY

Poniższa galeria obejmuje tylko część tego co przywiozłem z wyprawy, było tego łącznie jakieś 16 kilogramów. Przeróżnych rzeczy, samych minerałów były z 3 kilogramy. Poza tym w galerii trochę różnych papierów, skanów, i kilka zdjęć z przygotowań do wyprawy.


Indianin zakupiony w Teotihuacan, Meksyk

Lama z Colchani przy Salarze Uyuni, Boliwia

Pingwin z Punta Arenas, Chile

W kształcie żółwia i tygrysa „indiańskie” piszczałki z Teotihuacan, Meksyk

Brylok z wulkanicznego obsydianu z Teotihuacan, Meksyk i brylok z Puente del Inca (Argentyna) zapewne z minerałów będących węglanem wapnia, wygląda mi to na mieszaninę trawertynu i kalcytu, ewentualnie aragonitu, raczej wykluczam gips selenit czyli siarczan wapnia.

Aztecki kalendarz, Teotihuacan, Meksyk

Aztecka piramida słońca, Teotihuacan, Meksyk

Niby rekonstrukcja azteckiej broni, ostrze z obsydianu, Teotihuacan, Meksyk





Indiańska piszczałka z Peru z Cuzco, jest do niej instrukcja papierowa jak grać. Nie wiem czy Indianie nie obraziliby się na piszczałkę, bo to ponoć poważny instrument.

Kolejna wyprawa, kolejna porcja głównie muzyki (kilka kilo) z Ameryki Południowej i Meksyku. Tylko kiedy ja to przesłucham?

Około 2 kilogramy kawy prosto z plantacji z Brazylii.





Kufel z zapasów po feście w parafii Padre Roberto Nurczyka z Lupercio w Brazylii (na kubku napisane jest pod jakim wezwaniem, a z drugiej strony czego nie widać na zdjęciu oznaczenie urzędu gminy).

Sznurkowe bransoletki z Paragwaju.

Papierosy z Puerto Iguazu, Argentyna. Jak jest impreza w dobrym klimacie, to i niepaląco-niepijący może czasami zapalić i napić się.

Agat z kopalni Wanda niedaleko Puerto Iguazu, Argentyna

Kwarc i chalcedon, kopalnia Wanda, Argentyna

Ametysty z tych samych argentyńskich złóż co powyższe minerały. Ameryka Południowa jest bardzo bogata w różne minerały i rudy.

Naczynie mate z tykwy, obite skórą z bombillą. Argentyna

Mate do terere obite skórą z bombillą, Argentyna, choć terere najbardziej popularne jest w Paragwaju.

Mate z drewna, obite metalem z bombillami, Argentyna

Mate z palo santo, częściowo obite skórą, Paragwaj.

Różne gatunki yerby (ostrokrzew paragwajski), Argentyna

Zdjęcie wykonane w Lupercio w Brazylii

Cukierki z koką, kupowałem w Chile, Boliwii i Peru. Ale najlepsze były ciasteczka z koką.

Część tego co przywiozłem z wyprawy. By to przywieść musieli mi pomóc argentyńscy bandyci, troszkę peruwiańscy złodzieje i musiałem wcześniej prawie 4kg z Boliwii odesłać do Polski, a przed wylotem do Meksyku i dalej do Europy nieźle się nakombinować jak zmieścić się i tak w całkiem sporych limitach bagażu które miałem. Tradycyjnie wracając miałem dużo cięższy plecak niż gdy wyjeżdżałem.

Czapki z Cuzco (Peru), Miałem ich trochę więcej ale szybko się rozeszły, do zdjęcia zostało mi tylko tyle. Kolejna wyprawa i kolejna fajna czapeczka. Najbardziej tego typu czapki - a udało mi się przywieźć ich trochę z różnych ciekawych zakątków - pasują mi do garniturów, ale nie tylko co będzie widać w poście kończącym blog, czyli w następnym.

Taki to ma dobrze, ja by oglądać Machu Picchu czy Tadżmahal muszę sam sobie na to zarobić, a pan premier w ramach wykonywania swoich obowiązków odwiedza takie miejsca.
Muszę się chyba postarać o taką robotę. Najlepiej jako ambasador Polski tudzież nie tylko w Himalajach w krainie Yeti.

Na poniższych zdjęciach Wujek Mniejsze Zło







Torebki z Paragwaju ponoć ręcznie robione

Koszulka w brazylijskich barwach, z nr 9, który nosił pochodzący z Rio niejaki Ronaldo Luís Nazário de Lima. A na trzecim zdjęciu jego odciski na stadionie Maracana.






Banknoty i monety z krajów wyprawy (jedno foto z Brazylii, pozostałe to skany) – ale z zagadką. Jest bowiem jeden banknot nie pochodzący z kraju, który odwiedziłem podczas wyprawy, a który znalazłem w Meksyku. Jakiż to banknot?



















Notatki jakie prowadziłem podczas wyprawy, od razu pismem szyfrowanym:)

To tylko część papierów przeze mnie przywiezionych, wielokrotnie więcej uwieczniłem na zdjęciach i zostawiłem na miejscu, może kiedyś się przydadzą jako źródło informacji.Na środkowym zdjęciu widać starego forda, to zdjęcie otrzymałem od Ricardo w Copiapo w Chile (pisałem o tym na blogu).







Fragment mapy turystycznej centrum Mexico City

Fragmenty przesyłek z Ameryki Południowej do Polski. Wszystkie poczty (Argentyny., Chile, Boliwii, Peru, Brazylii), okazały się być na bardzo wysokim poziomie, pełen profesjonalizm, nowoczesność i bezproblemowe oraz szybkie dostarczenie. Poczta Polska jak dobrze pójdzie taki poziom osiągnie w 2679 roku. Nie zmienia to faktu, że owe przesyłki zainteresowały służby celne do czego przywykłem, nie obyło się bez rewizji i procedur dopuszczania do obrotu. Zwłaszcza przesyłka z Boliwii. No bo co innego można przesyłać z Boliwii niż kokainę?




Przykłady biletów lotniczych





Dokumenty które otrzymałem wysyłając przesyłkę z Boliwii. Widać też bilet kolejowy z Peru, na odcinku do Aquas Calientes. Kolej nie jest zbyt popularna w Ameryce Południowej, stąd bilet stanowi swoistą pamiątkę.

Na zdjęciu przykład dokumentów jakie musiałem wypełniać na granicach, a było tego trochę, zazwyczaj karta emigracyjna (ona plus pieczątka w paszporcie zastępują wizy), nieraz też deklaracje celne dotyczące kwot pieniężnych i drogich sprzętów jakie się przewozi. Na zdjęciu także pasek wodoodporny otrzymywany w niektórych hostelach, które służą jako bransoletka i identyfikator. I w razie zagubienia łatwo się odnaleźć lub zostać obrabowanym, bo taka widoczna z daleka bransoletka = równa się turysta z zachodniego bogatego kraju z pełnymi kieszeniami pieniędzy. Takie przynajmniej myślą niektórzy tubylcy.

Cztery nagłówki. Na górze nagłówek pliku dokumentów medycznych z Copahue w Argentynie, gdzie są radioaktywne termalne źródła, do których by wejść trzeba przejść badania. Tradycyjnie przed wyprawą zrobiłem sobie komplet badań wszelakiego rodzaju i tradycyjnie wyszło, że jestem zdrowy jak rydz, ale ta argumentacja nie zadziałała. Argentyńczycy to straszni biurokraci co najmniej tacy jak Polacy, więc musiałem się poddać procedurom. A kolejne nagłówki do dokumenty jakie trzeba wypełnić udają się na trekking czy wspinaczkę w rejon Aconcaguy – po prostu szaleństwo. Pod tym względem Argentyńczycy, którzy się uważają za najmądrzejszych na świecie, są kompletnymi kretynami. Do moich wywodów na temat wolności w górach odsyłam do bloga z tamtego okresu, czyli z drugiej połowy marca 2010.

Umowa na wycieczkę do Machu Picchu, Peru. Muszę przyznać, że pod tym względu – umów i ich dotrzymywania, w Ameryce Południowej było całkiem nieźle. Gorzej było z próbami naciągania.

Na skanie widać dokument jaki otrzymałem na policji w Buenos Aires, po powitalnej przygodzie. Lista utraconych rzeczy bynajmniej nie jest pełna, chodziło o to by mieć jakiś papier. Widać też fragment papieru z pieczątką z komisariatu w Copahue w związku z moim wejściem na tamtejszy aktywny wulkan o tej samej nazwie na granicy z Chile

Pozwolenie na trekking, z drugiej strony jest cała litania obostrzeń, grożących horrendalnych kar finansowych, pod tym trzeba się podpisać. Widać też fragmencik regulacji dotyczących działalności w rejonie Aconcaguy. Paranoja.

Boliwijski znaczek z prezydentem kraju i bilet wstępu do Machu Picchu (Peru)

Przykład pieczątek z paszportu. Sporo stron mi one zajęły, ale musze przyznać, że celnicy podczas wyprawy starali się jak najmniej zająć mi miejsca w paszporcie, oszczędzali wolne strony. Bardzo miłe z ich strony, chociaż i tak może mi zabraknąć miejsca przed końcową datą ważności. Wizy i pieczątki robią swoje. Dobrze że w Europie (w większości) już od tego odeszliśmy.





Międzynarodowa książeczka szczepień, utracona w Buenos Aires, po odtworzeniu w Polsce. Regularne podróżowanie w tereny występowania różnych groźnych chorób powoduje, że warto się szczepić. A szczepionek jest dużo, choć nie na wszystko. Regularnie od lat dbam o posiadanie właściwych szczepień, lista jest dosyć długa (nie można zapomnieć o dawkach przypominających). Ale przeciwko takim chorobom jak denga czy malaria pozostaje tylko profilaktyka póki co, w tym drugim przypadku m.in. za pomocą medykamentu malarone (obecnie uchodzi za najlepszy specyfik). Mimo że te leki i szczepienia są drogie, to warto ponieść te wydatki. Tak samo jak na ubezpieczenie (miałem kilka na wyprawie), w razie wypadku koszty ratownictwa i leczenia są bardzo wysokie. Oczywiście nie brakowało miejsc na wyprawie, że na żadne ratownictwo i leczenie jakby doszło do wypadku nie byłoby szans. Przydaje się czasami przynależność do różnych zrzeszeń podróżniczo-górskich. Należę do kilku i posiadane legitymacje czasami są wstanie coś ułatwić, albo machając nimi można zabajerować i uzyskać np. wstęp w miejsce, gdzie jest to utrudnione.

Przygotowania do wyprawy. To żmudny i skomplikowany proces, a samo pakowanie to tylko ułamek wszystkiego.







Większości tego co na zdjęciu już nie mam. Wpierw moje plecy od noszenia odciążyli „mili panowie” w Buenos Aires, troszkę pomogli pracownicy lotnisk w Peru, a resztę wykończyły trudy podróży. Ale jak zwykle nie ma tego co by na dobre nie wyszło i raz oszczędziłem plecy i kręgosłup na wyprawie, dwa mam powód do odświeżenia zasobów sprzętowych.

Pozdrawiam
Gregor

niedziela, 31 października 2010

142 – FILMY + MAPY (Ameryka Południowa 2010)

Wpierw mapy. Ze względu na ograniczenia w zakresie rozmiarów przesyłanych plików na bloga, musiałem je trochę zmniejszyć kosztem jakości, poza tym platforma bloggera sama dokonuje pewnych niekorzystnych modyfikacji przy przesyłaniu zdjęć i obrazów, ale mimo to mapy są czytelne. (kliknij aby powiększyć).

Mapka wyprawy nr 1

Pokazuje przebieg trasy, które odcinki pokonywane były drogą lotniczą a które nie. Pokazuje też najważniejsze odwiedzone miejsca


Mapka wyprawy nr 2

Także pokazuje najważniejsze odwiedzone miejsca podczas wyprawy, z tymże skupia się na głównych punktach(celach) i ich rozmieszczeniu na mapie.


FILMIKI. Przekrojowa próbka z całej wyprawy, ale jest ich oczywiście więcej. Nakręcone aparatami fotograficznymi (Canon PS S5IS i Panasonic DMC-FS12), więc jakość ich jest marna, ale na tyle znośna, że można je oglądać. Jakość uległa jeszcze pogorszeniu przy transferze na youtube.

Poniższe krótkie filmy stanowią uzupełnienie tekstów i zdjęć zamieszczonych dotychczas na blogu.

Słynny lodowiec Perito Moreno wpadający do jez. Argentino w Patagonii (Argentyna, marzec). Na filmiku słychać lodowaty porywisty wiatr. Wysokość ok. 200-250m n.p.m.



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/tQUZN0CuSvg">

Na Pustyni Atacama w rejonie Ojosa del Salado, wysokość ponad 4000m (Chile, kwiecień). Podobne widoki od poziomu morza do 6000m można oglądać na przestrzeni setek kilometrów głównie w Chile, Boliwii, Argentynie.



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/J17vmNhs1Qs">

Płaskowyż Altiplano niedaleko Salaru Uyuni, ok. 3650m wys. (Boliwia, maj). To przejeżdżając tą błotną równinę po opadach deszczu prawie wjechaliśmy pod pociąg. O wszystkim decydowała dosłownie sekunda. Więcej o zdarzeniu pisałem na blogu.



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/PgcFKKPE2-0">

Płaskowyż Altiplano (Boliwia, maj), wysokość ok. 4700m. Zarazem pustynia Sechura i pasmo Andów w tym rejonie w postaci wulkanów. Na filmie przejazd samochodów po odkopaniu ze śniegu i po „zrobieniu” drogi. W tym rejonie śnieg (w ogóle opad) to jednak rzadkość. Był dużą atrakcją.



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/h1Im-D2_FmQ">

Zachód słońca w Chanaral w Chile. Pustynia, ocean, efektowne fale, żywej duszy na plaży poza mną. Bardzo romantyczna atmosfera. Woda ciepła, pozwoliłem sobie na krótką kąpiel, choć w zasadzie fale i przypływ nie dały mi za bardzo wyjścia (relaks na skalnej wysepce), a potem to było mi już wszystko jedno, więc kontynuowałem kąpiel. Dla miejscowych to już było po sezonie – kwiecień, czyli tam zbliżająca się umowna zima (w dzień 20-30 stopni Celsjusza w cieniu, woda też z ponad 20).



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/t8UX5iBTaLY">

Dolina Śmierci na Pustyni Atacama (Chile, kwiecień, ok. 2500-2700m wys.). Krótki filmik mojego zjazdu na desce po wydmie (na desce póki co nie jeżdżę). Narty mam lepiej opanowane.



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/O_H5S-5x3OA">

Krótki filmik indiańskich śpiewów na wyspach Uros zbudowanych z trzciny na jeziorze Titicaca (Peru, maj, ok. 3820m wys.).



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/eYQFtH0E1eE">

Przeprawa linowa nad rzeką. Na filmie akurat podczas powrotu do Cuzco z Machu Picchu i Aquas Calitentes (Peru, maj, trochę powyżej 1500m wys.).



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/9B9akeu8Ro0">

Jedna z wycieczek canoe po rzece Tapirze w Amazonii (Peru, maj, ok. 100m n.p.m.).



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/p8Ox9-uEGBI">

Jeden z wieczorów w lodge w Amazonii. Wąskie grono przewodników i kilku turystów. Muzyka i inne (Peru, maj).



lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/Z7o578_Bhv0">

Oprócz dziennych były nocne wędrówki po lasach deszczowych w Amazonii (Peru, maj). Wtedy one tak naprawdę ożywają, pełno odgłosów, zwierząt. Podczas tej wycieczki natrafiliśmy na bardzo jadowitego węża – żararakę lancetowatą oraz podziwialiśmy piękne tarantule. Atmosfera takich wędrówek jest super, w każdej chwili możesz coś groźnego spotkać, nadepnąć, czy coś znienacka może cię ukąsić. Wszystko wkoło się rusza na ziemi, na krzakach, w wodzie, na drzewach, na gałęziach pod którymi idziesz.


lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/YMJzp2R7UmQ">

Widok z wieżowca Banespa w Sao Paulo na Sao Paulo (Brazylia, maj). Morze drapaczy chmur. Piękne widoki, a do tego swoboda, bo poza barierką na wysokości brzucha, żadnych odgrodzeń (można śmiało skakać). Na filmie słychać dosyć silny wiatr i widać gęste chmury zwiastujące burzę (wliczając wysokość wieżowca ok. 900m n.p.m.).


lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/qDKERaePIjo">

Wodospady Igauzu (Argentyna, czerwiec, ok. 200m n.p.m.). Taki film tylko częściowo oddaje rzeczywiste wrażenie. Słychać piękny huk wody.


lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/0fuVX_tKyAc">

Wodospady Iguazu – Gardziel Diabła (Argentyna, czerwiec).


lub kliknij, by przejść na youtube.com

http://youtu.be/jAij4fRobMg">

Pozdrawiam
Gregor